Strony

sobota, 24 sierpnia 2013

43. Pasztet prosto z pieca... hihihi

Ostatnio robi się u mnie ciut kulinarnie :) Co dziwne, bo żadna ze mnie gosposia :) Ale coraz częściej staram się coś sama ugotować i o dziwo nawet mi się udaje.
Dziś pokażę wam pasztet... Niestety nie mój wyrób, mojego męża... Dla mnie to wyższa szkoła jazdy hihihi Ale i tak jest się czy pochwalić, wyjątkowo zdolnym mężem :) Hihihi.... A pasztet smaczniutki, że paluszki lizać...

Po upieczeniu wyglądał tak ładnie, że aż żal było próbować....

















Ja pierwsza spróbowałam, mniam... Po ukrojeniu też niczeo sobie się prezentuje :)




















Niedawno, pocztą pantoflową, dowiedzieliśmy się gdzie można kupić dobre i tanie mięso w Manchester... Zupełnie inne niż to co sprzedają w Tesco, Asda czy innych marketach...
Dzięki temu już planujemy zaopatrzyć się trochę i zrobić własną wędlinkę... Aż mi się marzy taka swojska kiełbaska i wędzone szyneczki, polędwiczki :)))
Tak więc dam znać czy się udało :) A teraz biegnę do kuchni, bo mi wszystko pozjadają hihihi....

2 komentarze:

  1. no no gratulacje taki mąż to skarb :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, rzeczywiście jest czego gratulować hihihi

      Usuń