Strony

czwartek, 3 marca 2016

212. Fryzjer

Trochę już czasu minęło od owej wizyty u wspaniałej pani Joli... (przy okazji pozdrawiamy :)) Jednak taka duma jestem z mojej Andy, że muszę wam pokazać swoją małą dużą dziewczynkę :)))

To była nasza druga wizyta u fryzjera i oczywiście druga udana.
Jak i za pierwszym razem tak i teraz Andy spisała się na medal. Jakby co tydzień chodziła do fryzjera. Pani nie musiała się wcale trudzić by ją zająć tak by się nie wierciła :) Andy była tak przejęta, że w milczeniu wykonywała każdą prośbę pani fryzjerki... A to główka w prawo, a to w lewo, no a teraz trochę w dół... Hihihi normalnie uśmiech nie schodził mi z ust :)
Panie jednogłośnie stwierdziły, że wszystkie dzieciaki mogłyby brać z Andy przykład :)))

Tylko spójrzcie na jej poważną minę.






Córcia na fotelu to mama popijała zieloną herbatkę :)


A to już efekt końcowy :)
Tyle było cięcia ale przy jej lokach jak dla mnie dużej różnicy nie było :)



Faktem jednak jest to, że Andy po wizycie zapytała 'Mamo, kiedy idziemy do fryzjera???'
Hmmmm, no to tatuś szykuj kasę... Od teraz już za każdym razem Andy będzie chodzić do fryzjera ze mną :)))

wtorek, 1 marca 2016

211. Wspaniałości

Dziś jak sam tytuł zapowiada o wspaniałościach :)
Będąc w Polsce zostałam obdarowana iście po królewsku... Dokładnie tak jak lubię :)
Dziękuję Wam dziewczyny i buziaki w Waszą stronę :*...

To, że uwielbiam niektóre z waszych bogów wiecie :)
To, że kocham wasze rękodzieła też wiecie :)
Więc zawsze przy okazji pobytu w kraju robię listę z wymarzonymi pozycjami na ową chwilę :) Tym razem to były bardzo wyjątkowe zamówienia :) Wyjątkowe, bo dla moich dziewczynek... i to na ich urodzinki :) Dla niewtajemniczonych: Amelka skończyła 9 lutego roczek :) a Andy 24 marca skończy trzy latka :)
Sami więc widzicie, że musiało to być wyjątkowe :)


Tak więc pozycja numer jeden na naszej liście to uwaga uwaga...
OGRÓDEK WARZYWNY ANDY :)
Niestety w transporcie trochę nam się opisy warzywek uszkodziły dlatego nie będzie zdjęć naszego autorstwa. Ale całość jest tak piękna, że nie chciałam pokazywać bez uszkodzonych elementów :) Za zgodą Agi z bloga MOJA LALKA umieszczam jej zdjęcia :) Dziękuję Aga...









Wszystkie elementy wykonane są bardzo precyzyjnie. Mięciutkie więc nie ma obawy, że dziewczynki zrobią sobie krzywdę. No i co ważne przy maluchach takich jak Mela, żaden element nie jest na tyle mały by była obawa połknięcia bądź zadławienia się :)


Kolejna pozycja to...
KRĘGLE dla Amelki :)

Długo zastanawiałam się nad prezentem dla Amelki na pierwsze urodzinki.A aż w końcu Aga mi podpowiedziała i oto są...
Zdjęcia również autorstwa Agi.





Dodam, że Amelka jest nimi zachwycona :)
Nie tylko Amelka, bo grają razem z Andy...

Trzecia i ostatnia pozycja na liście od Agi to:
Alfabet...
I to już jest prezent z myślą o obu dziewczynkach.
Wszystkie literki wykonane z mięciutkiego, milutkiego materiału. Piękne pastelowe kolory, idealnie pasują do pokoju dziewczynek.
To również zdjęcia autorstwa Agi.



Jeszcze raz bardzo dziękujemy Agnieszko.
A wszystkich chętnych odsyłam na bloga Agi MOJA LALKA lub na Fb.


***


Dostałyśmy też wspaniałe segregatory od naszej kochanej blogowej cioci.
Dziękujemy Danusiu...
Segregatory, każde z imieniem dziewczynek, przeznaczone są na pierwsze prace. Amelki segregator jak na razie jest jeszcze pusty ale Andy może pochwalić się już kilkoma rysunkami :)





A ja dostałam piękne blaszki.




Danusia wie jak bardzo podziwiam jej prace i sprawiła mi piękną niespodziankę :)
Jeszcze raz dziękujemy.


***


Dostałyśmy też jeszcze jedną przesyłkę ale o tym już w nowym poście :)
Pozdrawiamy i miłego popołudnia.
U nas słonecznie i +11°C :)

środa, 10 lutego 2016

210. Podróżniczki...

...idealny przydomek dla moich dziewczynek.
No bo toż przecież niemalże odkąd się urodziły wszędzie z nami podróżują :) 

Andrea już będąc w brzuszku odbyła swój pierwszy lot samolotem, do Turcji :) Potem jako dwumiesięczny bobas poleciała z nami do Polski. Amela identycznie, pierwszy lot jeszcze u mnie w brzuszku do Egiptu, a następnie jako czteromiesięczna dzidzia była w Polsce :) No i tak średnio co trzy/cztery miesiące podróże do kraju. Oczywiście pomiędzy jakieś dalsze i bliższe wycieczki samochodowe po Anglii i Szkocji :) 
Obie jakby się urodziły z chęcią i zamiarem podróżowania hihihi Wprost idealne dzieciaki.

Ile to się słyszy, że 'no pojechałbym/ałabym ale dzieci... :('
A ja mówię 'co za bzdury...'
Nigdy dziewczynki nas nie ograniczały i nigdy nie będą... Mieliśmy ochotę to pakowaliśmy się i ruszaliśmy w drogę :) I wiecie co??? Z dziećmi jest naprawdę fajnie :) 
Fakt, pakowanie zajmuje nam odrobinkę więcej czasu, bo przecież trzeba zabrać masę dodatkowych rzeczy :) Fakt, że sama podróż może wydawać się momentami męcząca, ale jak miło i ze śmiechem będziemy to wspominać po latach :) No i fakt, że odpoczynek wcale takim typowym odpoczynkiem nie jest, bo przecież wrócimy do domu ze stertą prania i do tego bardziej zmęczeni niż przed wyjazdem :)
Jednak my od zawsze przemieszczaliśmy się i tylko dlatego, że urodziły się dziewczynki nie przestaniemy...


W poniedziałek, pierwszy raz, sama z dziewczynkami jechałam autobusem... I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie trasa jaką przybyłyśmy :) Najpierw z Łomży do Warszawy, szwagier odstawił nas na dworzec zachodni w Warszawie... A potem z Warszawy do Buska-Zdroju już autobusem...
Nie mówię,że było łatwo :) O nie, nie, nie hihihi



Andy zajęła się you tubem więc przynajmniej ją miałam z głowy, potem zasnęła i spała do samego Buska. Ale Amelka niestety troszkę źle zniosła tę podróż. Początek był nawet niezły jak widać wyżej :) Ale szybko jej się znudziło i bidulka płakała aż do samych Kielc, czyli jakieś 3,5 godziny :( A w Kielcach na dworcu już była tak zmęczona, że padła i zasnęła. Próbowałam wszystkiego na uspokojenie, łącznie z mlekiem, zmianą pieluszki, wodą i przekąskami. Niestety nic nie skutkowało. Dużo piła ale chyba aż za dużo, bo też i wymiotowała tą woda już pod koniec. Zastanawiałam się już później, że może ma chorobę lokomocyjną. No ale przecież jak jeździ samochodem to jest ok. W samolocie też nie było najgorzej, choć też płakała zanim zasnęła. No oby nie.



Jednak dojechałyśmy i teraz znów możemy się cieszyć pobytem w Busku-Zdroju... A tak siedziałybyśmy na dupkach i tyle hihihi

Wnioski...
- masa cierpliwości i spokoju
-najlepiej zabrać ze sobą ulubione przekąski i musowo picie
- no i nie zapomnijcie o ulubionych zabawkach dziecka, bo bez tego ani rusz hihihi
No i nie bać się ludziska, bo świat należy do odważnych :)



czwartek, 4 lutego 2016

209. Bo najlepiej jest być w domu...

... aż się łezka w oku kręci... 
Zawsze jak tu wracam bierze mnie na wspomnienia :) Ale cóż się dziwić, w końcu to mój dom rodzinny, tu się urodziłam i wychowałam. Pierwsze słowa, kroki, pierwsze przyjaźnie, zabawy w chowanego do późna (w wakacje oczywiście hihihi)... Szok ile tego było :)

I teraz z nów tu jestem :)
Kocham moje miasto, moją Łomżę :)
I chcę by moje dziewczynki też ją pokochały choc w części...

Przyjechaliśmy 26 stycznia, czyli już ponad tydzień temu. Mój A. odwiózł nas i zaraz niestety musiał wracać do UK, bo przecież remont kuchni sam się nie zrobi :) Dobrze, że choć na parę dni udało mu się z nami przylecieć.
Szkoda tylko, że pogoda nam nie dopisuje i nie ma ani grama śniegu. Miałyśmy z siostra wielkie plany pojechać z dzieciakami na sanki do Rybna, ulepić Andruni bałwanka-Olafa. No wogóle chciałam żeby moje dziewczynki zobaczyły prawdziwy śnieg i zimę i przy okazji pobawiły się z rodzeństwem. No to widzicie jak się bawią, niestety nie zimowo :) Bez śnieżek, bez orła na śniegu... No cóż skoro nie ma zimy to wymyślamy im inne atrakcje, a przynajmniej się staramy :)
Najczęściej szaleją w domku :) Bo wstają baaardzo wcześnie rano i kładą się baaardzo późno :)




Obowiązkowo są spacery, bo pogoda iście wiosenna hihihi




Są też spotkania z nowymi znajomymi :)
Tu akurat Zuzia, córcia mojej przyjaciółki z lat dzieciecych :) Oj tyle lat minęło, a zaczynałyśmy naszą przyjaźń prawie jak one, w piaskownicy :)


Odwiedziłam też moją babcię :) Wspaniale było móc z nią być...
Byłam też z wizytą u dziadków, którzy niestety już od dawna nie są z nami. Ale wierzę, że nas obserwują i wspierają :)
Spotkałam się też z moimi koleżankami ze szpitala :) Zdziwiły się niesamowicie jak weszłam :) Miny miały bezcenne hihihi

***


Dziś tłusty czwartek... No więc obowiązkowo były pączki :)



Mela to już duża dziewczynka... Za parę dni skończy roczek :) I jak widzicie uwielbia pozować :) Nie przeszkadza jej, że mama biega za nią z aparatem i cyka fotki :)
Andrea za to coraz częściej ucieka i się chowa :( Ciężko ją uchwycić na zdjęciu, a jak już się uda to zdjęcie jest rozmazane, bo moja gwiazda wierci się jakby miała robaczki wiadomo gdzie :)))
Stąd wiecej jest i chyba będzie Melki :) Chyba, że coś się zmieni :)


***

Dużo się dzieje ale czas za szybko płynie i nie mam chwili żeby pisać na bieżąco :) Zresztą korzystam z czasu spędzonego z rodziną i przyjaciółmi nie myśląc o blogu za bardzo :)... A wieczorami cały czas powoli przygotowuję wymiankę dla Ani z bloga Płonące Motyle... Mimo problemów z nadgarstkiem, staram się zrobić jak najwięcej wiec mam nadzieję, że wszystko będzie ok :) Tym bardziej, że to moja pierwsza wymianka :)

A następny post będzie o dzisiejszym święcie :)
Mogę tylko powiedzieć, że było kolorowo, głośno i smacznie :)
Kto zgadnie co świętowaliśmy :)????
Podpowiem, że już wyżej o tym wspomniałam :)

A teraz uciekam odpoczywać :) Mela i Andy już śpią więc to czas dla mnie :)
Dobrej i spokojnej nocy :*



niedziela, 24 stycznia 2016

208. Mój pierwszy pled...

...nareszcie jest skończony.
Od jakiegoś czasu już nad nim siedzę i w końcu dotrwałam do końca.

Zrobiony na prośbę mojej chrześnicy. Początkowo miał być większy ale niestety przeliczyłam się z ilością włóczki. Trzeba było od razu zakupić większą ilość. Niestety zabrakło akurat tych kolorów również i w sklepie więc nie było możliwości dokupienia.
Tak więc pled bądź kocyk, jak kto woli, ma dł. 175cm a szer. 85cm i zakrywa prawie całe pojedyńcze łóżko.



Całość złożona z 200 pojedyńczych kwadratów... W tym 64 turkusowe i 136 fioletowe :)


Brzegi zakończone ładną falbanką...
Pewnie ma to swoją fachową nazwę, przepraszam wszystkich ale ja jej nie znam hihihi, dla mnioe to po prostu falbanka :)



Tu widać spód i pozszywane kwadraty.



No i jak wam się podoba???
Oby Oliwci się spodobał :) A w planach mam już poszewkę na malutki jasieczek... Tylko czy włóczkę dowiozą :(???