Strony

środa, 20 maja 2015

173. Rozpoczęcie sezonu w Polsce :)

Nareszcie szczęśliwa... Jestem w Polsce z moimi dziewczynkami...
Długo na to czekałam i teraz mogę cieszyć się pięcioma tygodniami w kraju :)

Lot miałyśmy w poniedziałek, 18 maja, późnym wieczorem. I gdyby nie godzinne opóźnienie to pewnie wszystko byłoby cudnie. Jednak moja Andrea, zawsze pełna energii, nie mogła usiedzieć na swoich czterech literach :) Moja Andy uznała, że uciekanie to fajna zabawa. Było biegania co nie miara hihihi Dobrze, że Amelka była grzeczniutka. 
Potem w samolocie już było tylko lepiej. Andrea pierwszy raz leciała siedząc sama na siedzeniu. Miała niezłą frajdę i zachowywała się bardzo dobrze :) Cały lot przesiedziała z zapiętym pasem i wcale nie marudziła :) A Amelka mimo iż nie spała też była ok :)
Tak więc sami widzicie, że lot z dwójką dzieci nie jest aż tak zły hihi Ale szczerze, gdyby teściowa nie przyleciała mi pomóc to na lotnisku jeszcze przed lotem usiadłabym i płakała hihihi 
Wniosek jest jeden... Nie polecam lotu samej z dwójką takich rozbrykanych maluchów :) 
Dobrze, że mam już to za sobą.

***

A wczoraj to już co innego... Pogoda piękna więc cały dzień spędziłyśmy na dworze :)
Były spacery z babcią do lasu... No i zwiedzanie babcinej okolicy hihihi



Nawet podlewanie roślinek było :)


A Amelka leżała grzeczniutko w wózeczku i opalała nózi :)
Uśmiech nie schodził jej z buźki.



Oj cudownie spędziłyśmy ten dzień :)

***

A dziś???
Przed południem Andrea biegała po całym domku z wujkiem M. A Amelka... Sami zobaczcie...





Teraz uspałam dziewczynki i mam chwilę oddechu :) Jak się wyśpią to znów na dwór, bo pogoda cudna... W Anglii niestety nie mamy tyle słońca więc korzystamy kiedy tylko się da.

A przed chwilą odebrałam też wspaniała paczkę prezentów od jednej z blogowiczek :)
Ale o tym oczywiście w oddzielnym poście już niedługo :)
Teraz idę odpoczywać hihihi

niedziela, 17 maja 2015

172. Pamiątka Chrztu Świętego

Dziś będzie krótko i na temat.
Pisząc szczerze to zdjęcia mówią same za siebie :)

Renia, jej prace możecie podziwiać tu, dawno zauroczyła mnie swoimi haftami... Jest bardzo zdolna i dokładna... Tworzy przepiękne obrazy. Zawsze czekam z utęsknieniem na każdy kolejny jej post, bo wiem, że znów będę mogła cieszyć oko...
Podziwiam ją, bo prócz swojej pasji do haftu jest także matką, żoną, pracuje zawodowo a do tego jeszcze dzieli los z innymi emigrantami na Wyspach... Wiem jak trudno to wszystko pogodzić, a jednak jej się to udaje :)
Czapki z głów Reniu...

Ale żeby nie przedłużać.
Wczoraj miałam ogromną przyjemność odebrać z poczty przesyłkę od Reni.
Moja Amelka dostała cudną Pamiątkę Chrztu Świętego... I tak jak mówiłam sami zobaczcie, bo mnie aż zaparło dech w piersiach jak otworzyłam kopertę...
Nie ukrywam, że miałam też łzy w oczach, że zupełnie nam obca osoba zechciała bezinteresownie poświęcić swój cenny wolny czas by podarować nam coś tak wspaniałego...







Reniu DZIĘKUJĘ w imieniu swoim, męża i Amelii.

wtorek, 12 maja 2015

171. Czyścimy szafy :)

Właśnie wracam od Zwykłej Matki :)
Zainspirowała mnie swoim ostatnim wpisem, czytajcie tu, postanowiłam pójść jej śladem i też przewietrzyć trochę szafy dziewczynek :)

Jak urodziła się Andrea, dwa lata temu, to wiedziałam, że jeszcze będę mieć dzieci. Bardzo tego pragnęliśmy z A. :) Teraz mamy dwie piękne, zdrowe dziewczynki i więcej dzieci nie planujemy. Miejsca w szafkach już brak, a ubranka ciągle przekładamy z miejsca na miejsce... Ale po co je chomikować :) Ja z nich nie skorzystam a może ktoś będzie zainteresowany. 

W tej chwili mam ubranka w rozmiarach 0-3 miesiące... Amelka rośnie więc jeśli tylko ktoś będzie zainteresowany to co parę tygodni, miesięcy będzie pojawiał się post z nową dostawą hihihi
Ubranka są wyprane i wyprasowane... Większość jest amerykańskich firm takich jak; Place, Carter's, Gap; reszta zakupione tu w UK bądź w Polsce :) Ubranka wyglądają jak nowe, bo wiadomo, że dzieciaczki szybko rosną i Amelka albo je nosiła raz czy dwa albo nawet i nie :)

Załączę kilka przykładowych zdjęć... Ale mam tego całą stertę... Śpioszki, body, spodenki, bluzeczki, sukieneczki, kurteczki, skarpetki, więcej śliniaczków, czapeczki... Więc zainteresowanych proszę o kontakt w komentarzu bądź na maila :)





















Mam jeszcze prośbę do osób stale odwiedzających mój blog... 
Jeśli nie sprawiłoby to Wam większego kłopotu to możecie udostępniać tę informację swoim czytelnikom :) Poszerzy się grono odwiedzających wpis i może zainteresowanych ubrankami :)
Wielkie dzięki :)

I jeszcze jedna informacja :) Z racji tego, że mieszkam w UK koszty wysyłki będą już wliczone w ceny... Wyślę do każdego miejsca, czy to UK, czy to Polska czy jeszcze inny kraj :)

sobota, 9 maja 2015

170. Prawo jazdy... Wyzwanie No.1...

Szykuje się wielki dzień... Wielki i stresujący :(
Mój kochany A. w końcu się zbuntował i powiedział, że więcej mi dupska wozić nie będzie. Więc jeśli chcę sobie wycieczki urządzać i odwiedzać znajomych to muszę się spiąć i zdać prawo jazdy.
Oczywiście wiem, że to nie było na poważnie, że to tylko bym się w końcu zdecydowała i poszła do przodu. A. nigdy niczego mi nie odmówił, zawsze był jak go potrzebowałam i spełniał moje prośby :) A to, że teraz mnie tak popycha to tylko świadczy o jego zaangażowaniu. Prawda jest taka, że gdyby nie on to ja dalej nawet bym nie pomyślała o prawku... Po co mi to na stare lata :) Tym bardziej tu, w UK.
Ale cóż, słowo się rzekło. Wczoraj A. zabukował mi test teoretyczny. Zabukowane, zapłacone i teraz nie ma odwrotu. Trzymajcie kciuki 14 maja :)

Nie powiem, żebym się nie stresowała. Mieszkam już tutaj ponad trzy lata ale czasem jeszcze czuję barierę językową, zwłaszcza w specjalistycznym słownictwie... A do tego jeszcze o samochodach wiem tyle co nic. Nie uczyłam się też nawet  testów, zaczęłam dopiero dziś rano :)



W sumie mogłam się spodziewać tego prędzej czy później... Jak widzicie powyżej jedno prawo jazdy już mam :) Wyrobione ładnych parę miesięcy temu.
Tu w UK jest tak, że można sobie wyrobić takie właśnie prawo jazdy, Provisional Driving Licence, i można jeździć sobie normalnie autkiem z 'prawdziwym' kierowcą obok. Czyli ja mogę jeździć z mężem. Jest jedno ale. Hmmmm, żeby jeździć muszę być dopisana do ubezpieczenia na tenże samochód. Nie każdy się na to decyduje, bo dla nowego kierowcy ubezpieczenie wzrasta maksymalnie... Zazwyczaj ludzie robią prawko jeśli są sami w stanie utrzymać auto :) To ma sens prawda? :) A w tym czasie można szkolić sobie jazdę, następnie zdać egzamin i być pełnoprawnym kierowcą :)

To właśnie przede mną :)
Jeszcze raz proszę trzymajcie kciuki 14 maja :) Choć wiem, że pierwsze podejście będzie faulem :)


Pozdrawiam i idę przyswajać wiedzę :)
Amelka śpi, Andrea biega z A. na dworze, więc mam ciszę i spokój... Tylko jak długo to tego nie wie nikt hihihi

 ***

A na koniec śliczne zdjęcie moich dziewczynek...
Takie są cudne, że nie mogłam się oprzeć :)



Buziaki...

sobota, 2 maja 2015

169. Jest zgoda :)

Uffff, ale ulga.
Mamy go. Pierwszy paszport naszej myszki...
Ogłaszam wszem i wobec, że Amelia może śmiało zacząć podróżować :)



 Kamień spadł mi z serca, bo mamy już zaplanowaną pierwszą wizytę w PL. Bilety kupione już parę miesięcy temu i trochę żal byłoby gdyby paszport nie byłby gotowy na czas :)

Nie ukrywam, że ten wyjazd jest wyjątkowy...
Po pierwsze spotkam się z moją kochaną mamunią i bratem. Rodzice i brat mieszkają w NY i ostatni raz widzieliśmy się dokładnie dwa lata temu, na chrzcinach Andrei... Andrea miała dwa miesiące więc można powiedzieć, że nie zna swoich dziadków i wujka :( Strasznie tęsknię za nimi... Skype to jednak nie to samo co spotkania na żywo. Ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, prawda :) Dlatego tak bardzo się cieszę i już nie mogę się doczekać. Szkoda tylko, że tata nie może przylecieć.

A po drugie szykujemy się na wielki dzień Amelki. 21 czerwca odbędzie się Chrzest Amelii :)
Szykuje się wielka impreza w gronie przyjaciół i rodziny.
Przyznam szczerze, że planuję ten dzień już od paru tygodni :) Chce by wszystko było idealne, a to chyba nie grzech hihihi Na razie kieruję wszystkim zdalnie na odległość. Siostra jest na miejscu więc wiem, że dopilnuje wszystkiego.

Tak więc Polsko przybywamy :)
Jeszcze dwa tygodnie i będziemy w domu.
Ależ się cieszę :)))