Strony

sobota, 14 marca 2015

157. Wspaniali ludzie wokół mnie...

...a jedną z nich jest Gosia z Mamelkowa :)
Kobietka o mega wielkim serduchu, z poczuciem humoru... Wspaniała matka i żona... Ale przede wszystkim szalona na maxa :)
Zakochałam się w jej blogu... Jego forma jest inna niż dotychczasowe blogi odwiedzane przez moją skromną osóbkę... A styl pisania powala na kolana :)
Jednym słowem - uwielbiam ją :)))

I oto ta wspaniała kobitka sprawiła nam wczoraj wielką niespodziankę...
Wysłała nam piękną kartkę z gratulacjami z okazji narodzin naszej Amelki... Oczywiście jak widać na załączonych zdjęciach nie obyło się bez prezentów dla dziewczynek. Piękne t-shirt'y idealnie przydadzą się na lato w Polsce hihihi




Gosiu...
Bardzo dziękuję w imieniu swoim, A. i dziewczynek... Andrea jak założyła wczoraj koszulkę to myślałam, że spać z nią będzie...

***

To niesamowite, że zupełnie obcy ludzie są bardziej oddani i przyjaźni niż najbliżsi:(
To taka moja refleksja na dziś...

wtorek, 10 marca 2015

156. Najcudowniejszy mąż na świecie...

...I to ja mam to szczęście być jego żoną :)

Wyobraźcie sobie, że właśnie odebrałam przesyłkę od kuriera. Mój A. uprzedził mnie o jego wizycie. Powiedział, że czeka na jakieś części do samochodu... Tylko, że paczka była za miękka jak na części :) Hmmmm... Zainteresowało mnie to, choć zazwyczaj nigdy nie otwieram przesyłek nadawanych na męża nazwisko. Ale nie tym razem :)

Otworzyłam i szok... Ale jakże milusi... 
W środku była torba o której ostatnio mu wspominałam... Jednak stwierdziłam, że teraz mamy inne ważniejsze wydatki i mogę sobie ją odpuścić...


Ach jak ja kocham takie niespodzianki... I bardzo bardzo kocham swojego męża :*

***

No i jak już tu znów jestem to zobaczcie jaką niespodziankę zrobił mi mój kaktusik...
A co, zakwitł sobie ponownie hihihi



Tym akcentem Was żegnam :)
Dobrej i spokojnej nocy..

niedziela, 8 marca 2015

155. Najcenniejsze momenty ostatnich dni...


Coraz rzadziej zdarza się, że mamy czas na wstrzymanie oddechu... 
Fotografia zawsze była pasją mojego A., jednak w nadmiarze obowiązków jakoś zeszło to na dalszy plan... Przeprowadzka do UK i wywrócenie życia do góry nogami, w międzyczasie kupno i remont domu, narodziny córek... No i jakby nie było codzienne obowiązki i praca :) To wszystko sprawiło, że czas wolny to już był luksus... Nigdy nie było czasu na aparat hihihi Zawsze byliśmy w biegu a czas ucieka... My się starzejemy, dzieci nam rosną... 

Jakiś czas temu dokładnie to samo powiedziałam A. 
Wiecie, że przyznał mi rację... Stwierdził, że w sumie upłynęła nam połowa życia :) To prawda...
A potem wziął nasze dziewczynki i mocno je przytulił... 
Od tego czasu coś się zmieniło :) Mąż coraz częściej bierze aparat do ręki... 

Stąd pomysł na dzisiejszy post...
Chcę się z Wami podzielić moim szczęśliwym życiem, moimi księżniczkami, a zarazem pierwszym miesiącem życia Amelki :)










***

Przypominam, że nadal można wziąć udział w Candy...
http://madziabeck.blogspot.co.uk/2015/03/154-rocznicowe-candy.html

Życzę wspaniałej niedzieli <3
With Love...
M.

czwartek, 5 marca 2015

154. Workout... It's time to start...

Czas najwyższy... 
Temat dzisiejszy zawsze był dla mnie tematem nie kochanym... wręcz odpychanym... Ale przyszła najwyższa pora żeby się z nim zmierzyć i wygrać :)

Minęło 3,5 tygodnia od porodu więc chyba powoli mogę zacząć pracę nad własnym ciałem...
Tak tak właśnie o tym mowa. Znowu :)
Jednak tym razem postanowiłam się nie poddać... Chcę udowodnić sobie i mojemu A., że potrafię.
Jeśli dobrze pamiętacie tuż przed zajściem w ciążę zaczęłam swoją przygodę z odchudzaniem... Jednak po paru tygodniach, a nawet chyba dniach, okazało się, że będę mamą... I niestety musiałam odłożyć starania na później. Większe ćwiczenia siłowe nie wchodziły w grę... Fakt starałam się dalej nie przesadzać z jedzeniem ale mimo wszystko przybyło parę kilo tu i tam... Teraz jest co zrzucać :)

Rano stanęłam na wagę i co zobaczyłam... ??? Dokładnie 95,2kg :(((
Sami widzicie, jest nad czym pracować.

Co zamierzam???
Na początek zacznę powolutku... Wyrzucam z jadłospisu pieczywo i ziemniaki... Wprowadzam natomiast spożycie większej ilości warzyw i owoców :)
Do tego zacznę od spacerów i kilka razy w tygodniu lekkie ćwiczenia... Tylko z tymi ćwiczeniami to mam problem, bo boję się zacząć cokolwiek na brzuch po cesarce. Wiem, wiem, że nic się dziać nie będzie ale co ja zrobię, że tak mam :) Jednak jakoś się przełamię.

***

A może Wy macie jakiś zestaw idealny dla mnie???
Pomoc mile widziana... :)

***

A więc...

3, 2. 1...

START...

poniedziałek, 2 marca 2015

153. Rocznicowe Candy

Już niebawem mija dwa latka jak jestem z Wami...
Dokładnie 14 marca...
I z tej okazji postanowiłam obdarować Was czymś wyjątkowym...
W podziękowaniu za dwa wspólne latka, mam dla Was piękną świąteczną serwetkę... Wielkanoc tuż tuż i może znajdzie się ktoś chętny :)
Poza tym dorzucę gratisy niespodzianki...


...A więc...
Zabawa trwa od dziś, 2.03 do 14.03 do godz. 24.00... Czyli kończymy dokładnie w moją drugą rocznicę blogowania.
Każdy kto wyrazi chęć udziału powinien:

1. Umieścić powyższy banerek na swoim blogu.

2. Pozostawić komentarz pod postem... Osoby nie posiadające bloga proszone są o pozostawienie adresu e-mail.

3. Będzie mi bardzo miło jeśli zostaniesz ze mną na dłużej. Moi stali obserwatorzy mają ten punkt z głowy ;)



Serwetkę wykonałam własnoręcznie... 100% hand made hihihi...

No i cóż, pozostaje mi tylk ogłosić iż Candy uważam za rozpoczęte...
Powodzenia...