Strony

niedziela, 22 października 2017

260. Drugi przedszkolak w domu...

... hmmmm, to już nie przelewki.
Dziewczynki rosną a matka się starzeje :(
Andrea to już uczennica, od tego roku w zerówce a Amelka zaczęła przedszkole od września.

***

Sami zobaczcie jakie one już duże...
Robiąc te zdjęcia miałam łzy w oczach. Łzy radości, że tak bardzo szczęśliwe mam życie... Proste ale szczęśliwe.

Dziewczynki są moim całym światem i sensem życia.
Kocham je najmocniej na świecie.

***

Codziennie rano ubieramy się i prowadzam jedną do szkoły a drugą do przedszkola. Obie chętnie chodzą do swoich grup. Uwielbiają swoje panie i swoich przyjaciół. A mnie serce rośnie patrząc na nie codziennie. Na te ich uśmiechnięte buźki :)

***

No cóż czegóż chcieć wiecej od życia :)???
Chyba tylko by czas trochę zwolnił :)))

Buziaki dla was kochani

czwartek, 12 października 2017

259. Tydzień z rodzicami

 Ci z was, którzy są z nami od początku wiedzą, że moi rodzice są baaaardzo daleko. Mieszkają w NY więc nie mogą być z nami często. Nie dzielą z nami radości i smutków... Są z nami duchem lecz nie ciałem :(
Dlatego jeśli tylko nadarzy się okazja do spotkania wykorzystujemy ją na 100%.

W tym roku nadarzyła się właśnie taka okazja i moi kochani rodzice odwiedzili nas na angielskiej ziemi :)
Było cudownie... W końcu i dziewczynki i rodzice mieli czas na cieszenie się sobą. Wspaniale było na nich patrzeć, na ich radość. Zresztą sami zobaczcie :)


Dziewczynki nie odstępowały dziadków na krok.
A przyznam, że obawiałam się ich reakcji... Bo przecież skype nie zastąpi spotkań i relacji międzi nimi na żywo. Jednak teraz wiem, że nie było czego się obawiać. Dziewczynki pokochały dziadków, a dziadkowie uwielbiają dziewczynki.


Od tej wizyty minęło już parę tygodni a ja nadal uwielbiam wracać do niej wspomnieniami. Uwielbiam patrzeć na zdjęcia i wyobrażać sobie, że rodzice jednak są z nami tu blisko...


Brakuje mi ich często...
Jednak cieszę się, że mimo odległości możemy codziennie ze sobą rozmawiać i codziennie się widzieć (skype)... Cieszę się, że są zdrowi i czekam na kolejne spotkanie :)


Kocham Was...


<3

środa, 30 sierpnia 2017

258. #nasze walijskie wakacje

Urlop minął ale wspomnienia zostały...
Należało nam się trochę odpoczynku i wspólnego czasu. Rodzinne wakacje we czworo uwielbiam najbardziej.I przynajmniej raz w roku staramy się spędzić czas razem tak na 100%... Bez pracy, obowiązku, że coś trzeba, bez przyjaciół i reszty rodziny, tak w ogóle bez reszty świata. Ten czas urlopowy to czas tylko dla NAS :)

Zawsze staramy się też wybierać miejsca nam jeszcze nie znane... Lubimy podróże i uwielbiamy poznawać nowe... Nie ważne czy to daleko czy blisko, ważne, że nowe nieznane :)

W tym roku, postawiliśmy na Walię.
Z początku plany były inne, Hiszpania albo Cypr, jednak ze względów finansowych padło na bliżej nas położoną Walię :)
Powiem szczerze, że trafiony idealnie wybór.

Zatrzymaliśmy się w hotelu Hampton by Hilton w Newport. Bardzo polecam. Łatwo znaleźć, miła obsługa i co dla nas najważniejsze czyste i duże pokoje, no i fantastyczna łazienka... Jedyny mały minus dla nas to to, że nie mają wanien tylko same prysznice. Liczyliśmy, że poszalejemy z długimi kąpielami wieczorkiem ale niestety... Ogólnie hotel wypadł bardzo dobrze.
Mieliśmy kilka przygód już na miejscu, np. wizyta z Amelką w szpitalu :( Ale dzięki temu dowiedzieliśmy się o miejscach, które warto w Walii odwiedzić. A podzielił się nimi z nami pan ratownik z karetki, która jechałam z Amelką do szpitala.
Swoją drogą to zadbali o nią super. Nie pozwolili nam jechać własnym autem tylko wysłali ratownika a ten zadzwonił po karetkę transportową :) Miła odmiana :) Dzięki Bogu to nie było nic poważnego i urlop mieliśmy udany...

Każdego dnia odwiedzaliśmy inne miejsca. Fakt, że zjeździliśmy trochę Walię, wcale nam nie przeszkadzał, bo było naprawdę warto.

***

Pierwszego dnia odwiedziliśmy szpital...


...i wspaniałą plażę w Rhossili... Cóż ja tu będę pisać, zobaczcie sami jak tam jest cudnie.








***

Kolejnego dnia odwiedziliśmy kolejną plażę Barry Island...
Tym razem trochę wiało ale poradziliśmy sobie :)



***

Odwiedziliśmy też wspaniałe jaskinie Dan yr Ogof





***

Byliśmy też zobaczyć Stonehenge.
No mieszkać w UK i nie zobaczyć tego na własne oczy :))) ??? No więc byliśmy i widzieliśmy...






***

Niestety wszystko co wspaniałe szybko się kończy.
Najważniejsze, że wypoczęliśmy i chyba nawet bardziej zbliżyliśmy się z A. do siebie... Ostatnio za dużo mieliśmy stresu, tym bardziej ciesze się, że przetrwaliśmy i jesteśmy silniejsi.
Kocham moją family bardzo bardzo mocno...
Ju ż odliczam czas do następnych wakacji :)


wtorek, 8 sierpnia 2017

257. Serwetka nr. 2

Kolejna piękna serwetka.
Okrągła, bo takie ostatnio najbardziej mi podpasowały.


 Wybierając wzór już wiedziałam, że będzie śliczna ale efekt końcowy wyszedł jeszcze lepiej.
Mam nadzieję, że nowej właścicielce również się spodoba :)

***

Użyłam białego kordonka ADA15 i szydełka 0,75mm.
A gdyby ktoś miał ochote to posiadam schemat i chetnie podeślę :)
Pozdrawiam


wtorek, 25 lipca 2017

256. Andy's first Graduation

No i stało się...
Nareszcie upragnione wakacje a moja Andy dostała dyplom i promocję do Reception, czyli tzw. zerówki :) Hurrra


A tu filmik jak moja pszczółka odbiera swój dyplom :)
 

Nie myślałam, że się tak wzruszę...
Parę łez otarłam :)

Kurczę, to oznacza, że mam już dużą dziewczynkę...
Jestem z niej taka dumna ale chciałabym zatrzymać czas i aby dziewczynki zawsze były takie małe. Niestety tak się nie da i to mnie dołuje.
Ale póki co cieszmy się naszymi wspólnymi wakacjami...
HURRRRRA....