Strony

wtorek, 17 grudnia 2013

71. Zegar tyka...

Niesamowite jak ten czas szybko leci......
Kochani, zaledwie tydzień został do Świąt... Już się nie mogę doczekać... W końcu będzie okazja na odpoczynek, na zebranie myśli, wyciszenie się i naładowanie akumulatorów na kolejny rok :) 
Niestety na co dzień nie mam takiej okazji. Żyję jak w transie. Czasem nawet zapominam jaki mamy dzień tygodnia, a co dopiero mówić o miesiącu... 

Odkąd przeprowadziliśmy się z mężem do UK nasze życie nabrało tempa... Na początku było fajnie, bo nowe miejsce, nowi ludzie, nowa praca i nowe wyzwania... Ale teraz, czasem już jestem zmęczona tym pędem. Nawet nie mamy czasu wspólnie usiąść i pobawić się z naszą córcią :( A ona tak szybko rośnie... 
Jednak decyzja o przeprowadzce była świadoma i przemyślana... Przykro mi stwierdzić fakt, że tu po prostu żyje nam się łatwiej (czyt. w sensie materialnym hihihi).

Tak jakoś mnie wzięło na smutki... Być może zbliżający koniec roku tak zadziałał... A może fakt, że ciągle jestem zajęta, bo jak nie w pracy to w domku ciągle coś jest do zrobienia.... Ja chyba po prostu jestem zmęczona... No i nie ukryję faktu, że cholernie tęsknię za krajem...

Moja siostra z rodziną przylatuje do nas na święta. Pierwszy raz od długiego czasu znów poczuję się jak w domu :) Będzie choinka, dwanaście potraw na stole wigilijnym, no i dzieci wypatrujące pierwszej gwiazdki i prezentów pod choinką :) Będzie po prostu idealnie :)

A co będzie na stole? Hmmmm, nad tym się jeszcze nie zastanawialiśmy... Ale na pewno pokaże wam jak to wszystko wyglądało :)



Pozdrawiam
M.

czwartek, 12 grudnia 2013

70. Coraz bliżej święta... HO HO HO...

:)

Dziś deszczowo u mnie...
Jednak mimo brzydkiej pogody uśmiech nie schodzi mi z twarzy :) W sumie to dzięki moim nowym nabytkom świątecznym. Tak, tak... Znów nie mogłam się oprzeć pokusie. Ale, jak obiecałam sobie wcześniej, szaleństwa nie było... Doszły same drobnostki.

Więc bez zanudzania....
Nowość na świąteczny stół :) Tak mnie to ujęło w sklepie, że powiedziałam sobie 'bez tego nie wychodzę' :)... I stało się...
Tak oto prezentuje się mój stół... Dojdzie jeszcze parę dodatków ale całość zobaczycie już w święta ;


No i parę drewnianych klamerek...

W sumie dla klamerek jeszcze nie mam zastosowania... Wybrała je moja córcia... Zgarnęła je z półki, akurat były na wysokości jej rączek, i nie chciała za nic ich już oddać... Nawet przy skanowania kodu przy kasie był problem... Musiałam pójść po zapasową paczkę, żeby można było nabić na kasę cenę :) Hihihi...
 Coś wymyśle dla nich :)


Ok kochani uciekam do córci, bo już bajki jej nie wystarczają... Spać dziś za bardzo nie chce więc muszę jej wymyślać co chwila nowe zabawy :)
Tak to jest z bobaskami :)))

Buziaki wielkie...
Pozdrawiam
M.

niedziela, 8 grudnia 2013

69. Nauka chodzenia

 Witajcie!!!

Nie mogłam się powstrzymać, by o tym nie pisać :)... 
Moja mała dziewczynka wczoraj dostała swój pierwszy chodzik... 

Szczerze mówiąc byłam przeciwniczką tego typu wspomagaczy dla dziecka. Ale ambicja wzięła górę jak zobaczyłam synka koleżanki, młodszego od mojej Andy jakieś dwa miesiące... Jej mały śmigał  w chodziku jak rakieta... A moja mała przyznam się, że stać stoi ale jeszcze nie wie do czego jej mają służyć nóżki :(
Tak więc jak mój kochany A. wrócił z pracy (gdzieś około 20.30), ubrałam Andy, zapakowałam do samochodu i poprosiłam by zawiózł nas do sklepu... Żałujcie, że nie widziałyście jego miny hihihi Zapytał tylko: "Co tym razem?" Odpowiedziałam krótko: "Musimy kupić chodzik dla Andy". Cóż, A. wiedział, że dyskusja ze mną nie ma sensu więc bez zbędnych protestów wsiadł do auta i pojechaliśmy...
Mamy to szczęście, że tu w Manchester sklepy są całodobowe i wszystko można kupić o każdej porze :)))
W sklepie długo się zastanawialiśmy, który chodzik wybrać... W końcu dokonaliśmy wyboru... Na początku spodobał mi się różowy, typowo dziewczęcy. Ale po krótkim namyśle stwierdziłam, że skoro myślę o drugim dziecku to dobrze byłoby wybrać coś neutralnego :) Kto wie czy P.WIELKI nie obdaruje nas synem :)

No i tak oto tym sposobem nasza pszczółka zaczęła dziś swoją przygodę z chodzikiem :)))
Ależ było zabawy i śmiechu... :) 
Bardzo, bardzo wyjątkowa chwila... Taka jestem dumna z mojej pszczółki :)


Hmmm, no i nie byłabym sobą gdybym nie pokazała wam co dziś nowego nabyłam :)
Małą zawieszkę na drzwi, kolejny akcent świąteczny.... I kolejny raz zakup za przysłowiowego £1...
 Powoli i u nas w domku robi się klimatycznie :)

Pozdrawiam
M.

sobota, 7 grudnia 2013

68. Szukam chętnych...

Zastanawiacie się co mam na myśli tytułując ten post :)?? A więc wyjaśniam...

Powinnam to zrobić już dawno... Jednak dopiero dziś jakoś odruchowo weszłam na internet i zaczęłam szukać... No właśnie ale czego?
Szukam polek, matek z małymi dziećmi w swojej okolicy :) Moja Andy skończy niedługo dziewięć miesięcy a tak naprawdę nie ma żadnego kontaktu z rówieśnikami. Postanowiłam to zmienić...Chcę by moja córcia miała znajomych, by mogła nauczyć się bawić z innymi dziećmi zanim pójdzie do szkoły :) Byśmy mogły spotkać się na jakimś spacerku... My-mamy mogłybyśmy wypić kawkę i porozmawiać, a dzieciaki mogłyby się pobawić :)

Niestety nie tak łatwo znaleźć w Manchester polskie grupy matek z dziećmi... Natomiast udało mi się wejść na ciekawe forum internetowe. Zajrzyjcie tu, bo warto... Zapisałam się i czekamy :) Mam nadzieję, że wkrótce ktoś się do nas odezwie... że ktoś się nami zainteresuje hihihi...

Może wy jesteście gdzieś blisko, moi blogowi przyjaciele... Czasem czuję się taaaka samotna....

A póki co nie pozostaje mi nic innego jak sama zorganizować czas swój i Andy...

No i krótkie wspomnienie wczorajszego dnia...
 Odwiedził nas Mikołaj... To pierwsze Mikołajki mojej córci...
Powiesiłyśmy skarpetkę, ale na list jest jeszcze za malutka :) Tak więc w tym roku pozwoliłyśmy Mikołajowi nas zaskoczyć... Oj udało mu się, udało... Moja Andy kocha wodę i kąpiele, więc kolejna zabawka wodna to fantastyczny pomysł :) Dziś będzie pierwszy test :)
 O mnie też nie zapomniał ;) Hihihi 
Dziękujemy Mikołaju :)

wtorek, 3 grudnia 2013

67. Kolejna porcja bombek :)))

Witajcie!!!

Pokaże wam kolejną porcję świątecznych ozdóbek choinkowych którym nie mogłam się oprzeć... Odkryłam przy okazji, że w Wilkinson'ie są najfajniejsze bombki. Wyglądają jakby były ręcznie zrobione, a takie właśnie najbardziej mi się podobają :) 

Oczywiście nie są tak fantastyczne jak wasze, własnoręcznie przygotowane...
Zajrzyjcie do Eli z "Rose et crochet" albo do Uli z "Przyjemne z pozytecznym"... Obie są fenomenalne :) Pozdrawiam gorąco dziewczyny...

Kupione dziś bombki...


Kupiłam też laski cynamonu, do ozdobienia stołu... Przyznam, nigdy tego nie robiłam ale tak ładnie pachną, że nie mogłam się oprzeć... Poza tym kosztowały tylko 1... Niesamowite, uwielbiam takie zakupy :)))


Dziś na tyle się tylko skusiłam... Nie chcę dać się zupełnie zwariować... Ale nie znaczy to, że nic więcej nie wpadło mi w oko :) Zostawiłam coś na następny raz hihihi

Pooglądajcie sobie jakie cuda mają w Wilkinson'ie... Niewykluczone, że jeszcze przed świętami będą w moim domku ;)





















Piękne prawda :)???

I tym akcentem kończę na dziś... Uciekam do swoich codziennych zajęć... Niestety prasowanie samo się nie zrobi :(

Pozdrawiam cieplutko...
M.