Strony

czwartek, 20 czerwca 2013

12. ...

Pierwszy raz od kilkunastu dni stanęłam na wagę... Sukces nie sukces, jednak waga wskazała dwa kilogramy mniej :) Teraz wskazuje 98kg. Cieszę się... Choć strasznie trudno wytrwać mi w postanowieniu :( Codziennie rano wstaję ze świadomością, że muszę dać z siebie wszystko, wytrzymać jednym słowem. Ale już po południu zaglądam do lodówki w poszukiwaniu małej przekąski. I jak tu być 'chudą'?? :((
Najgorzej jest jak zostaje z Andreą sama w domku a mój mąż idzie na cały dzień do pracy. Wtedy nikt mnie nie pilnuje a ja sama nie jestem w stanie zapanować nad łaknieniem...
Doszłam do wniosku, że najlepiej będzie jak będę sobie rozpisywać dzienne porcje żywieniowe... Zobaczymy czy to się sprawdza w moim przypadku. No i oczywiście muszę jeść o połowę mniej. Zero słodkości, zero napojów gazowanych i kolorowych, bo to też samo zło.
Trzymajcie kciuk.

Waga: 98kg (-2kg)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

11. Father's Day

Dziś obchodzimy w UK Dzień Ojca... 
A więc wszystkiego najlepszego tatusiu ;)
Jeszcze teraz nasza kruszynka potrzebuje mojej pomocy by wyrazić jak bardzo ważny dla niej jest tata. Ale już za pare lat sama będzie dawać dowody swojej miłości :) We love You Daddy <3
Andrea and Dad <3




poniedziałek, 10 czerwca 2013

10. Powrót do rzeczywistości... I dietę czas zacząć...

Uffff... nareszcie w domku...
Po fantastycznym urlopie w PL nareszcie jesteśmy znów w UK... Hmmm, niektórzy zastanowią się czemu Anglię nazywam domem? Bo tak jest... tu teraz jest moje życie, moja praca i mój dom (fizycznie rzecz ujmując :))

W końcu trochę odpoczniemy... Odwykłam już od zamieszania i ciągle kręcących się ludzi w domu. Jednym słowem zero spokoju i prywatności... Fakt wszyscy chcieli mi jakoś pomóc i odciążyć trochę od małej Andrei, w końcu jestem z nią 24h na dobę... Tylko nie zdawali sobie sprawy, że na dłuższą metę to się nie sprawdza :) Lepiej radzę sobie jak wiem, że nie mam pomocy, jestem wtedy nieźle zorganizowana :) Tak więc mamy już upragnioną ciszę :)))
Oczywiście po powrocie kolejny raz zarzekałam się, że za szybko tam nie zawitamy.... Ale znając życie jak tylko nadarzy się okazja zaraz zabukujemy bilety i znów odwiedzimy kochaną rodzinkę :)))

No więc jak widać są plusy i minusy urlopów w kraju. Pewnie więcej znajdę plusów, mimo wszystko...
Jeden jedyny minus nie daje mi spokoju :( A mianowicie znów czeka mnie dietka... :((( Jeszcze po porodzie nie zdążyłam zrzucić wagi a urlop dodatkowo mi w tym nie pomógł. Osiągnęłam najwyższą wagę w swoim życiu. Aż wstyd się do tego przyznać ale tak jest... Moja waga dobiła prawie do 100 :((
Potrzebuję pomocy w zrzuceniu wagi... Wiem, że bez osoby "trzeciej" sobie nie poradzę... Jak znacie jakiś sposób, sprawdzony oczywiście, to proszę piszcie na maila :) Będę wdzięczna...Może jakieś przepisy... Mój mąż uwielbia gotować nowości a i jemu nie zaszkodzi zdrowe odżywianie hehehe
A ja oczywiście będę dzieliła się z wami swoimi wynikami :)


Tak więc zaczynamy :)
Waga wyjściowa: 100kg
Waga wymarzona: 75kg.

Trzymajcie kciuki...

niedziela, 5 maja 2013

09. cd. Majówki ;)

Niestety długi weekend dobiega ku końcowi :(
Nam pogoda dopisała... A jak wy spędziliście majowy weekend?

Chciałam się jeszcze czymś pochwalić. Wczoraj pierwszy raz moja sześciotygodniowa córcia sama trzymała swoją buteleczkę z mleczkiem :) To dopiero początki ale taka jestem z niej dumna... Już widzę, że rośnie mi rezolutna panna :)))

czwartek, 2 maja 2013

08. Majówka...

Może nie pierwszy, ale początek maja... Szkoda tylko, że dla niektórych jest normalnym dniem pracującym... Dobrze, że choć pogoda dopisuje, prawie 20C, zero deszczu; a w UK to raczej rzadkość :)))
Moja Spiąca królewna :) Slodyczy moje <3
Jednak ja nie narzekam... Nadal jestem na urlopie macierzyńskim i razem z moją księżniczką cieszyłyśmy się dzisiaj słońcem. Zrobiłyśmy sobie babski dzień,... Słońce, świeże powietrze, książka, kawa i sen :) Kawa i książka dla mnie, sen oczywiście dla mojej miesięcznej dziewczynki... Fenomenalny relaks. W końcu moja córcia pospała dłużej niż godzinka, opaliła buźkę a ja miałam czas dla siebie... Tak bardzo upragniony :)
A i kawa lepiej smakuje na świeżym powietrzu ;)

Pozdrawiamy ze słonecznej Anglii...